wtorek, 7 maja 2013

"Czekając na barbarzyńców" - między dzikością a człowieczeństwem

"Waiting for the Barbarians", J.M.Coetzee, ss. 240
Wydawnictwo Znak, Kraków 2003


Powieść południowoafrykańskiego pisarza J.M.Coetzee - obsypanego licznymi nagrodami, w tym m.in. Literacką Nagrodą Nobla - jest jedną z tych książek, które tygrysy lubią najbardziej. Za każdym razem, gdy odwiedzam bibliotekę staram się chwycić książkę, której nazwisko autora jest mi nieznane. Tym razem, gubiąc się między regałami i nie mogąc trafić na dział literatury francuskiej, wpadłam na spokojną okładkę "Czekając na Barbarzyńców", strzał w dziesiątkę! W powieści zakochałam się już od pierwszych stron, a po skończeniu lektury miałam ochotę biegać po mieście z banerami zachwalającymi twórczość autora. Uwielbiam tę książkę, opowiem Wam więc pokrótce dlaczego.
 
Już sam tytuł powieści naprowadza czytelnika na tematykę snutej przez Coetzee historii. Słowo "barbarzyńca" wywodzi się z języka starogreckiego i początkowo nie niosło ze sobą negatywnego wydźwięku, służyło jedynie do określenia osoby niemówiącej po grecku[1] przy czym przynależność kulturowa czy religijna nie miała tu najmniejszego znaczenia. Dopiero wraz z nadejściem Wojen Perskich słowo to nabrało negatywnego oddźwięku powiązanego z nieokrzesaniem czy brutalnością. Konflikty między sąsiadującymi cywilizacjami, z których co najmniej jedna uważa się za bardziej wartościową towarzyszą zatem ludzkości już od czasów starożytnych, a niezwykle wyraźny podział na "swoich" (dobrych, cywilizowanych) i "obcych" (gorszych, niebezpiecznych) utrzymał się do dnia dzisiejszego[2]. Ten temat fascynuje mnie już od kilku lat dlatego też tę książkę, tak mądrze poruszającą zagadnienie barbaczyństwa i człowieczeństwa, zapamiętam na długo.

photo credit: Emilia Tjernström [Arriving at the horizon] via photopin cc

Narratorem a zarazem głównym bohaterem powieści jest bezimienny sędzia, który już od przeszło trzydziestu lat administruje fortem znajdującym się na granicy Imperium oraz ziem zamieszkałych przez Barbarzyńców. Kontakty między fortem a ludnością tubylczą nie są zbyt częste, panuje wzajemna nieufność, handel między stronami jest niezwykle ograniczony. Mimo skomplikowanej natury kontaktów między tymi grupami na pograniczu panuje jednak spokój. Sytuacja diametralnie zmienia się po przybyciu pułkownika Jolla, który głosząc idee podboju dzikich i walki o interesy Imperium zaczyna niszczyć przygraniczny mir. Dowódca przysłany ze stolicy przyprowadza barbarzyńskich jeńców, których poddaje brutalnym torturom, rozpoczyna nastawiać mieszkańców fortu przeciw dzikim, przygotowuje wielką wyprawę wojenną. Narrator przygląda się temu wszystkiemu z niekłamaną niechęcią i poczuciem niesprawiedliwości mimo, iż początkowo próbuje ignorować tak bezkompromisowe i nieludzkie postępowanie Jolla oraz jego następców. Wkrótce jednak sędzia nie wytrzymuje i zaczyna aktywniej badać problem traktowania dzikich, bierze do siebie barbarzyńską dziewczynę, zaczyna mieszać się w sprawy, które bardzo szybko zmieniają jego życie i doprowadzają do zguby.

Poruszyło mnie działanie bezimiennego Imperium oraz to, jak jego poddani potraktowali sędziego i Barbarzyńców. Zainteresowała mnie reakcja żołnierzy oraz mieszkańców fortu na to, co dzieje się wokół nich. Najgorsza zaś w tym wszystkim była świadomość, że wydarzenia opisane przez Coetzee nie są jedynie literacką fikcją czy daleką przeszłością lecz pewnego rodzaju przerażającą prawidłowością, która  równie dobrze może wydarzyć się tu i teraz przy naszym udziale.

"Czekając na Barbarzyńców" to przede wszystkim doskonała narracja i pasjonujący temat. Powieść o idei człowieczeństwa, o tym, jak wmawiając innym dzikość i zwierzęcość sami zmieniamy się w potwory, o tym, jak trudno wyrwać się i głosić poglądy sprzeczne z narzucanymi. Książka poruszyła mnie i zachwyciła. Polecam każdemu!

Plusy
Minusy
  • Poruszenie problemu człowieczeństwa
  • Idea "dzikiego barbarzyńcy" vs idea "cywilizowanego człowieka"
  • Poruszająca fabuła
  • Szczegółowe zarysowanie życia w forcie i podróży po pustyni
  • Ukazanie losów głównego bohatera-narratora
  • brak

[1] Por. barbarofonos mówiący obcym językiem”, mówiący źle po grecku”, Abramowiczówna Z. (1958) Słownik grecko-polski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe: Warszawa, s. 414.
[2] Bardzo ciekawe rozważania na ten temat przedstawione zostały przez Edwarda Saida w głośnej książce "Orientalizm", w której to rozważa różnice między wizerunkiem Wschodu a Zachodu. Zdecydowanie polecam!


Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" 
(książka, której autor został nagrodzony)

12 komentarzy:

  1. Z przyjemnością sięgnę...Zdjęcie wybrałaś fantastyczne. Jest magnetyzujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdjęcie się podoba, szkoda tylko, że sama nie potrafię takich strzelać (ale kto wie, może kiedyś). Co do książki to jestem pewna, że nie będziesz zawiedziona lekturą ;) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Okładka tak skromna, ale przyciąga. Cieszę się, że książka bardzo Ci się spodobała. Udało Ci się przekonać mnie do sięgnięcia po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to teraz czekam tylko na recenzję ;)

      Usuń
  3. Czytałam "Hańbę" Coetzee i zarówno historia, jak i styl autora mnie urzekły. "Czekając na barbarzyńców" przeczytam na 101%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Ja tymczasem, przy kolejnej wizycie w bibliotece, zgarnę chyba wszystko autorstwa Coetzee co tylko wpadnie mi w ręce, a za "Hańbą" będę się szczególnie rozglądać ;)

      Usuń
  4. Jeszcze nie rozpoczęłam mojej przygody z Coetzee, choć od dawna mam ją w planach. Ten pisarz ma w sobie coś przyciągającego. A zdjęcie - urzekające i magnetyzujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co powyższa książka jest jedyną Coetzee, którą przeczytałam ale z tego co widzę to nie będziesz wiele ryzykować sięgając po inne tytuły ;)

      Usuń
  5. Świetna recenzja. Aż chce się sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjne zdjęcie!

    Książkę czytałam, co prawda nie spodobała mi się aż tak bardzo jak Tobie, ale to naprawdę dobra literatura. Polecam też chyba najbardziej znaną "Hańbę".

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś po nią sięgnę, póki co odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń