piątek, 24 maja 2013

"Głowa Minotaura" czyli Popielski i Mock na tropie potwora

"Głowa Minotaura", M. Krajewski, ss. 348
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009



Dwa tygodnie bez dostępu do bloga i możliwości napisania jakiejkolwiek recenzji zdecydowanie wybiły mnie z rytmu, choć przyznam, że zwiększenie dawki świeżego powietrza i słońca podziałało na mnie bardzo pozytywnie. Wyprawy na miasto, w czasie których bawiłam się w przewodnika, wieczory przy piwku, niespodziewana fascynacja planszówkami, azjatycka Carmen i wiele, wiele innych przyjemnych chwil wartych zapamiętania. Urlop zdecydowanie zaliczam do udanych. Trzeba jednak zabrać się do pracy, powracam zatem z niezwykle ciekawą kryminałem prof. Krajewskiego - "Głowa Minotaura".
Na początku kilka słów dla osób, które nie spotkały się jeszcze z twórczością wrocławskiego pisarza. Marek Krajewski jest filologiem klasycznym, który jeszcze do niedawna zamęczał studentów filologii kolokwiami i egzaminami. Wiedza zdobyta na Uniwersytecie Wrocławskim oraz prywatne zainteresowania profesora odciskają wyraźne piętno w jego twórczości - główne postaci cytują klasyków, często nawiązują do antyku i greckiej mitologii, wiedzą czym jest jamb, amfimakr czy molos.  Głównym bohaterem jego kryminałów jest - w zależności od miejsca akcji - wrocławski policjant Eberhard Mock lub komisarz policji we Lwowie Edward Popielski.

Rynek wrocławski, zdjęcie zrobione ok. 1936-1944


W przeciwieństwie do poprzednich kryminałów Krajewskiego tym razem nie śledzimy poczynań tylko jednego z wymienionych wyżej policjantów, w "Głowie Minotaura" sprawy Mocka i Popielskiego splatają się bowiem co wymusza spotkanie i współpracę obu mężczyzn. Historia zaczyna się w Breslau kiedy to w czasie nocy sylwestrowej recepcjonista znajduje w pokoju hotelowym ciało młodej kobiety, brutalnie zgwałconej i zamordowanej, której oprawca wygryzł część twarzy. Co gorsza, lwowska policja zna dwa podobne przypadki których sprawca - ochrzczony przez Popielskiego Minotaurem - nie został jeszcze złapany. Nie mam zamiaru streszczać tu całej historii by nie pozbawić Was przyjemności, jaka płynie z lektury, której z pewnością towarzyszyć będzie niepewność, gniew, strach czy obrzydzenie. Powiem jedynie, że snuta przez Krajewskiego opowieść była nieco skomplikowana i szczerze mówiąc sama nigdy nie wpadłabym na rozwiązanie, ale przecież nie zawsze chodzi w kryminałach o to, by czytelnik był krok przed detektywem. Warto dodać, że do głównej historii dochodzi jeszcze niezwykle interesujący wątek Rity, córki Popielskiego, który rozwija się w wyjątkowo niespodziewanym kierunku.

Książki Krajewskiego przyciągają mnie z kilku powodów. Pierwszym z nich jest realizm przejawiający się zarówno w detalach i dokładności historyczno-geograficznej, jak i plastyczności i niemalże namacalności miejsc oraz postaci. Szemrany bar w kiepskiej dzielnicy Lwowa śmierdzi, jest zakurzony, zaciemniony, pod nogami niemal czujemy jak podeszwy butów lepią się do rozlanych wcześniej przez pijanych bywalców kałuż taniego alkoholu. Zachęcają zakąski oferowane do wódki w porządnej restauracji w Katowicach czy noworoczne śniadanie przynoszące ulgę skacowanej głowie Mocka. Z łatwością można zanurzyć się w tak dobrze zbudowany świat.

Kolejnym, bardzo ważnym elementem, jest psychologiczny aspekt przedstawianych czytelnikom postaci. Każda osoba posiada bowiem przeszłość, ktora w znaczący sposób wpływa na jej zachowanie, motywy działania, planowane cele. Każda osoba ma swoje małe przyjemności, wypracowaną rutynę dnia, hobby. Nikt nie jest jednak idealny i w każdym znajdziemy jakąś słabostkę, pewien rys na charakterze, który nie przypadnie nam do gustu. Postaci tworzone przez Krajewskiego możemy kochać lub nienawidzić, w każdym przypadku jesteśmy jednak zdolni do wyrobienia sobie zdania na temat tej czy innej osoby.

W twórczości Krajewskiego zdecydowanie podoba mi się również brutalność i dosłowność. Jesli komuś dzieje się coś złego, zostaje pobity, zgwałcony czy zamordowany to autor nie opisuje tego w sposób delikatny, wygładzony i "bezbolesny". Rzuca nam w twarz aroganckie słowa mordercy, naiwne słowa zakochanej dziewczyny czy myśli brudnego, zapijaczonego zboczeńca. Wydarzenia opisuje tak, że w czytelniku wzbierają emocje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, czego doskonałym przykładem jest ostatnia część historii "Głowy Minotaura".

Bardzo osobistym powodem, dla którego lubię kryminały Krajewskiego jest miejsce akcji jakim zazwyczaj bywa Wrocław (Breslau) lub Lwów. Za każdym razem, gdy Mock mijał znane mi ulice i budynki lub wychodził z "Piwnicy Świdnickiej" ożywiałam się. Do tego jeszcze świadomość, że siedzący obecnie pod Ratuszem hrabia Fredro czy zbiory Ossolineum, nad którymi do tej pory męczą się studenci znajdowały się jeszcze 60 czy 70 lat temu we Lwowie, nie zaś w moim Wrocławiu... Autor "Głowy Minotaura" za każdym razem pokazuje miasto z bogatą tradycją, ciekawą historią i wspaniałą atmosferą w sposób, który wyjątkowo do mnie przemawia. W myślach mam Wrocław, a przed oczyma Breslau. Wspaniałe uczucie ;)

Polecam książkę każdemu. Nawet jeśli nie przepadacie za kryminałami to myślę, że warto zapoznać się choć z jedną książką Krajewskiego by doświadczyć czegoś nowego. Historia jest intrygująca, postaci nieszablonowe, a zakończenie poruszające. Polecam!

Plusy
Minusy
  • Realizm i brutalność świata przedstawionego
  • Psychologia postaci
  • Ciekawe odwzorowanie atmosfery przedwojennego Breslau, Lwowa i Katowic oraz stosunków między zamieszkującymi je nacjami i mniejszościami
  •  brak


Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" 
(kryminał polskiego autora) oraz "Polacy nie gęsi"

wtorek, 7 maja 2013

"Czekając na barbarzyńców" - między dzikością a człowieczeństwem

"Waiting for the Barbarians", J.M.Coetzee, ss. 240
Wydawnictwo Znak, Kraków 2003


Powieść południowoafrykańskiego pisarza J.M.Coetzee - obsypanego licznymi nagrodami, w tym m.in. Literacką Nagrodą Nobla - jest jedną z tych książek, które tygrysy lubią najbardziej. Za każdym razem, gdy odwiedzam bibliotekę staram się chwycić książkę, której nazwisko autora jest mi nieznane. Tym razem, gubiąc się między regałami i nie mogąc trafić na dział literatury francuskiej, wpadłam na spokojną okładkę "Czekając na Barbarzyńców", strzał w dziesiątkę! W powieści zakochałam się już od pierwszych stron, a po skończeniu lektury miałam ochotę biegać po mieście z banerami zachwalającymi twórczość autora. Uwielbiam tę książkę, opowiem Wam więc pokrótce dlaczego.
 
Już sam tytuł powieści naprowadza czytelnika na tematykę snutej przez Coetzee historii. Słowo "barbarzyńca" wywodzi się z języka starogreckiego i początkowo nie niosło ze sobą negatywnego wydźwięku, służyło jedynie do określenia osoby niemówiącej po grecku[1] przy czym przynależność kulturowa czy religijna nie miała tu najmniejszego znaczenia. Dopiero wraz z nadejściem Wojen Perskich słowo to nabrało negatywnego oddźwięku powiązanego z nieokrzesaniem czy brutalnością. Konflikty między sąsiadującymi cywilizacjami, z których co najmniej jedna uważa się za bardziej wartościową towarzyszą zatem ludzkości już od czasów starożytnych, a niezwykle wyraźny podział na "swoich" (dobrych, cywilizowanych) i "obcych" (gorszych, niebezpiecznych) utrzymał się do dnia dzisiejszego[2]. Ten temat fascynuje mnie już od kilku lat dlatego też tę książkę, tak mądrze poruszającą zagadnienie barbaczyństwa i człowieczeństwa, zapamiętam na długo.

photo credit: Emilia Tjernström [Arriving at the horizon] via photopin cc

Narratorem a zarazem głównym bohaterem powieści jest bezimienny sędzia, który już od przeszło trzydziestu lat administruje fortem znajdującym się na granicy Imperium oraz ziem zamieszkałych przez Barbarzyńców. Kontakty między fortem a ludnością tubylczą nie są zbyt częste, panuje wzajemna nieufność, handel między stronami jest niezwykle ograniczony. Mimo skomplikowanej natury kontaktów między tymi grupami na pograniczu panuje jednak spokój. Sytuacja diametralnie zmienia się po przybyciu pułkownika Jolla, który głosząc idee podboju dzikich i walki o interesy Imperium zaczyna niszczyć przygraniczny mir. Dowódca przysłany ze stolicy przyprowadza barbarzyńskich jeńców, których poddaje brutalnym torturom, rozpoczyna nastawiać mieszkańców fortu przeciw dzikim, przygotowuje wielką wyprawę wojenną. Narrator przygląda się temu wszystkiemu z niekłamaną niechęcią i poczuciem niesprawiedliwości mimo, iż początkowo próbuje ignorować tak bezkompromisowe i nieludzkie postępowanie Jolla oraz jego następców. Wkrótce jednak sędzia nie wytrzymuje i zaczyna aktywniej badać problem traktowania dzikich, bierze do siebie barbarzyńską dziewczynę, zaczyna mieszać się w sprawy, które bardzo szybko zmieniają jego życie i doprowadzają do zguby.

Poruszyło mnie działanie bezimiennego Imperium oraz to, jak jego poddani potraktowali sędziego i Barbarzyńców. Zainteresowała mnie reakcja żołnierzy oraz mieszkańców fortu na to, co dzieje się wokół nich. Najgorsza zaś w tym wszystkim była świadomość, że wydarzenia opisane przez Coetzee nie są jedynie literacką fikcją czy daleką przeszłością lecz pewnego rodzaju przerażającą prawidłowością, która  równie dobrze może wydarzyć się tu i teraz przy naszym udziale.

"Czekając na Barbarzyńców" to przede wszystkim doskonała narracja i pasjonujący temat. Powieść o idei człowieczeństwa, o tym, jak wmawiając innym dzikość i zwierzęcość sami zmieniamy się w potwory, o tym, jak trudno wyrwać się i głosić poglądy sprzeczne z narzucanymi. Książka poruszyła mnie i zachwyciła. Polecam każdemu!

Plusy
Minusy
  • Poruszenie problemu człowieczeństwa
  • Idea "dzikiego barbarzyńcy" vs idea "cywilizowanego człowieka"
  • Poruszająca fabuła
  • Szczegółowe zarysowanie życia w forcie i podróży po pustyni
  • Ukazanie losów głównego bohatera-narratora
  • brak

[1] Por. barbarofonos mówiący obcym językiem”, mówiący źle po grecku”, Abramowiczówna Z. (1958) Słownik grecko-polski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe: Warszawa, s. 414.
[2] Bardzo ciekawe rozważania na ten temat przedstawione zostały przez Edwarda Saida w głośnej książce "Orientalizm", w której to rozważa różnice między wizerunkiem Wschodu a Zachodu. Zdecydowanie polecam!


Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" 
(książka, której autor został nagrodzony)