poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Czuła jest noc" a życie niewdzięczne i pełne trosk



"Czuła jest noc" stanowi czwartą książkę w dorobku amerykańskiego pisarza zaliczanego do  Straconego Pokolenia. Mam wobec niej mieszane uczucia. Fitzgerald daje prztyczka w nos za zbyt szybkie ferowanie wyroków na temat ludzi, wprowadza melancholię i smutny, szary realizm życia codziennego. Daje do myślenia, choć tłumów pewnie by nie porwał. Ale ab ovo.

Powieść dzieli się na trzy części, z których pierwsza swą radością i atmosferą przypomina pocztówkę z wakacji. Na plaży na południu Europy spotykamy niewinną i niedoświadczoną jeszcze na salonach osiemnastoletnią aktorkę filmową Rosemary Hoyt. Obserwujemy wyidealizowany świat naiwnej jeszcze dziewczyny, która z zachwytem spędza czas w towarzystwie niedawno poznanych państwa Diver'ów oraz ich przyjaciół. Czytając tę cześć przyznam, że zastanawiałam się dokąd prowadzi mnie autor obawiając się, iż cała powieść może ograniczyć się jedynie do uroczej historii obyczajowej z pierwszej połowy minionego wieku, której główną bohaterką jest Rosemary. A jednak! Już wkrótce poczułam jak płytko i sztampowo chciałam ocenić przedstawione postaci i niespiesznie snującą się historię. Pod koniec tej części utworu dochodzi do przełomu, który całkowicie zmienił mój stosunek do opowiadanej historii.

photo credit: The Loudest Voice via photopin cc


"Pukle, fale i loki jasnoszarych, połyskującyc złociście włosów okalały - jak tarczę herbową - ładne, delikatnie sklepione czoło. Miała oczy jasne, duże, czyste, wilgotne i lśniące; naturalną barwnośc policzków tłoczyło pod skórę mocne, młode serce. Była niemal dorosła, dobiegała osiemnastu lat, lecz ciało trwało jeszcze w zawieszeniu przed przekroczeniem ostatniej krawędzi dziecięctwa; dziewczynę wciąż okrywała poranna rosa"[1].


Druga cześć pokazała mi przede wszystkim jak bardzo myliłam się co do postaci samego bohatera, którym na szczęście nie okazała się wiecznie zachwycona towarzyszami Rosemary, a doświadczony przez życie Dick Diver.  Kilkukrotnie cofamy się w przeszłość poznając jego historię - karierę jako początkującego lekarza, przygody młodego kawalera oraz mężczyzny zmagającego się z pierwszą, niezwykle trudną miłością do Nicole, której choroba oraz jej przyczyny były dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Dowiadujemy się również więcej o motywach postępowania Dicka oraz jego poświęceniu dla rodziny i pracy. Prezentowany w tym fragmencie utworu świat daleki jest od bajkowej i perfekcyjnej fasady jaką próbują tworzyć Diver'owie na potrzeby otaczających ich ludzi, a której tak łatwo dała się nabrać Rosemary w poprzedniej części. Życie nie jest już tak lekkie i bezproblemowe, a miłość z namiętności i oddania powoli przechodzi w niechęć i oziębłość.

Trzecia, a zarazem ostatnia część powieści jest świadectwem rozpadającego się życia Diver'ów. Każda z postaci spotkanych na początku powieści zmienia się pod ciężarem kolejnych lat życiowych doświadczeń. Rosemary dorasta, Nicole nabiera siły, jedynie Dick wydaje się wyczerpanym do granic możliwości mężczyzną, którego dobre chęci niesienia pomocy zostały wykorzystane. Rycerskość już się nie sprawdza, romanse nie pomagają w rozwianiu problemów, a działalność naukowa topi się w zapomnieniu jakie oferuje alkohol.

Urzekła mnie narracja Fitzgeralda. Opisy postaci, miejsc i wydarzeń były niezwykle plastyczne, przypominając okresy, w których ludzie mięli czas na rozmowę i dbali o to, by wyrażać się zgrabnie, ciekawie, czasami niemal poetycko. Zakończenie jednak nieco mnie zawiodło. Spodziewałam się czegoś doniosłego, tymczasem Fitzgerald zdecydował się na spokojne wyciszenie historii, która zwyczajnie gaśnie na naszych oczach, jakby chcąc przekazać swym czytelnikom, że życie toczy się dalej, bez większego larum czy kolorowych fajerwerków. Książka nie wzbudziła we mnie silnych emocji, nikogo i niczego nie pokochałam ani nie znienawidziłam, czasami jedynie mniej lub bardziej zgadzałam się z tym, czego byłam świadkiem. Raczej nie jest to książka, po którą sięgnę po raz drugi.


Plusy
Minusy
  • Język narracji
  • Interesujący zwrot akcji ukazujący historię Diver'ów
  • Relacja pomiędzy Dick'iem a Nicole oraz dynamiczne zmiany w ich postawie zarówno wobec siebie nawzajem, jak i innych postaci
  • Miejscami powieść nieco się ciągnie, co związane jest - przynajmniej moim zdaniem - z niezbyt wartką akcją i skupieniem się autora raczej na bohaterach i ich psychice niż na wydarzeniach samych w sobie
  • Zakończenie

[1] Fitzgerald, F. Scott (2010) Czuła jest noc, Dom Wydawniczy Rebis: Poznań, s.12.



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" 
(powieść zekranizowana)

9 komentarzy:

  1. Czytałam jako dziecko i z tego, co pamiętam bardzo mi się podobała. Ja odebrałam pogłębienie psychologiczne postaci, jako coś pozytywnego, nawet w zamian za prędką akcję. No i w istocie Fitzgerald posługuje się urzekającym językiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację, czasami albo akcja albo psychologia, a z tego co słyszałam to Fitzgerald lubi skupić się na swoich postaciach. Szkoda tylko, że historia Dick'a okazała się taka przygnębiająca.

      Usuń
  2. Nazwisko autora od dłuższego czasu wzbudza moją ciekawość. Nie czytałam żadnej jego pozycji, ale zamiaruj to zmienić. Jeśli chodzi o zrecenzowaną przeze ciebie pozycję, jakoś do końca nie czuję się do niej przekonana, jednak chciałabym spróbować ją przeczytać. Mam nadzieję, że znajdę ją w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tę książkę polowałam od jakiegoś czasu ponieważ na wielu blogach czytelniczych zauważyłam recenzje powieści, uznałam, że warto spróbować tym bardziej, że autor "Wielkiego Gatsby'ego" jednak znanym autorem był ;) Nie przekonałam Cię pewnie dlatego, że sama też nie do końca zostałam porwana przez tę książkę. Przyznam, że posiada ciekawe elementy, jednak czegoś mi tu brakowało. Daj znać po przeczytaniu książki co o niej myślisz ;)

      Usuń
  3. Czytałam "Wielkiego Gatsby'ego" i miałam podobne odczucia jak Ty: piękne, poetyckie opisy i mocno nierówna fabuła. Raczej już nie sięgnę po tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie nie wiem czemu mi umknęła, trzeba nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam jeszcze czytałaś z Fitzgeralda? Dla mnie autor istnieje niemal wyłącznie ze względu na "Wielkiego Gatsby'ego" i "Czułą jest noc", raczej nie trafiłam na nic innego na blogach. Oczywiście daj znać, jak już dorwiesz i przeczytasz ;) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. W końcu jakiś autor, którego przynajmniej kojarzę :) Uwielbiam, gdy narracja prowadzona jest w sposób plastyczny. Szkoda, że zakończenie nie spełniło twoich oczekiwań. Osobiście uwielbiam, gdy zakończenie jest na tyle mocne, że przez parę minut po przeczytaniu ostatniej strony nie wiem za bardzo co ze sobą zrobić, bo czuję się jak po emocjonalnym rollercoasterze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i podpisuję rękoma i nogami, ja również uwielbiam mocne zakończenia, kiedy opadnie kopara i nie do końca wiadomo, co zrobić ;) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń