sobota, 30 marca 2013

"Triumf owiec" czyli pościgi, krew i stóg siana


"Triumf owiec" to jedna z sympatyczniejszych powieści, na którą trafiłam ostatnimi czasy. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Leonie Swann, ot po prostu, oceniłam książkę po okładce uznając, że może być ciekawie i niezbyt poważnie. Okazało się, że cegiełka przedstawia bardzo lekką i przyjemną historię (o ile można tak mówić o kryminale), w sam raz na chwile, gdy chcemy zagłębić się w nieco naiwny świat którego bohaterowie walczą o rozwiązanie mrożącej krew w żyłach zagadki.

photo credit: publicenergy via photopin cc

Leonie Swann ma bardzo lekkie pióro, a ponieważ przepadam za historiami, których narratorzy patrzą na otaczającą nas rzeczywistość z nieco innej perspektywy, to książkę pochłonęłam w kilka dni bardzo mocno przywiązując się do głównych bohaterów. A właśnie, bohaterowie! W przeciwieństwie do większości powieści tym razem mamy do czynienia nie z ludźmi (czy innego rodzaju człekokształtnymi istotami) a ze stadem owiec, które po śmierci poprzedniego pasterza - George'a - przenosi się pod opieką jego córki Rebeki z pachnących morzem pastwisk Irlandii do mroźnej i obcej Francji.  Wachlarz owczych osobowości robi wrażenie, wśród nich zaś moi ulubieńcy: Sir Ritchfield (za zawzięte dyskusje z drzewami), Zimowe Jagnię (za walkę o swoją tożsamość), Madouc (za to, że jest) oraz Biały Wieloryb dla którego odpowiedzią na wszelkie problemy i troski było jedzenie (bo przecież "Kto je, ten się nie boi. W każdym razie boi się mniej"[1]).

Jak zaś prezentuje się fabuła powieści? By nie zdradzić zbyt wiele mogę powiedzieć jedynie tyle - zima, morderstwa, zamek, kozy i Garou, którego trzeba jak najszybciej zidentyfikować i unieszkodliwić.  Do tego kilka emocjonujących momentów, dwuznaczne poszlaki i zgrabne zakończenie. Przede wszystkim jednak to, co uwielbiam, a mianowicie sentencje pozornie naiwne i proste, jednak mające w sobie to "coś" co przyciąga, nad czym można chwilę przystanąć, z czego można się porządnie pośmiać, ot na przykład: "Sir Richfield niewiele pojmował z tego całego zamieszania, jednak z tego, co powinno robić stado, pojmował na tyle dużo, aby stłoczyć się razem z innymi i skoczyć z nimi do przodu. Jeśli wszyscy coś robili, to znaczyło, że to jest dobre! Dotyk z boku przekonał go, że ma przy sobie Melmotha - silnego, pięknego i szarego, z rogami pochylonymi do ataku. Sir Ritchfield także pochylił rogi. Coś w nim śpiewało"[2].

Nie oczekujmy tu kryminału na miarę Agathy Christie czy Sir Arthura Conan Doyle'a. Oczywiście w historii słyszymy o poważnych zbrodniach i niebezpiecznych przestępcach, wszystko jednak z perspektywy pastwiska i jego mieszkańców co sprawia, że opowiedziane nam wydarzenia - na przekór idei thrillera czy kryminału - nabierają cieplejszej barwy. Bardzo polecam nie tylko miłośnikom powieści z przestępcami szalejącymi po kolejnych stronach książki, ale i tym, którzy chcą spędzić kilka wieczorów przy niezbyt wymagającej historii w dobrym guście, która po zakończeniu zostawi na twarzy uśmiech będący świadectwem miło spędzonych chwil.

Na koniec jeszcze niewielki cytat dotyczący sztuki, który przypomina mi trochę momenty, kiedy ktoś próbuje rozmawiać ze mną w galerii:
"- To sztuka? - zapytała Rebeka z wahaniem.
- Raczej jej przeciwieństwo - odparł Sójka - Natura. Wolność. Koniec cywilizacji.
- Czyli sztuka - powiedziała pasterka."[3]
 
Plusy
Minusy
  • Zabawny i lekki styl autorki
  • Owcze osobowości
  • Kozia idea demokracji ;)
  • przełamywanie uprzedzeń rasowych na linii owce-kozy ;)

  • Niezwykle trudno znaleźć mi jakikolwiek negatywny element powieści, jest ona bowiem dokładnie tym, czego się po niej spodziewałam (nawet jeśli w połowie książki zachwycona mentalnością stada zgubiłam wątek, ale to tylko moje roztargnienie i dziwne wyczucie priorytetów powieści ;))

[1] Swann, L. (2011) Triumf owiec, Wydawnictwo Amber: Warszawa, s. 264.
[2] Ibidem, s. 289.
[3] Ibidem, s. 265.

4 komentarze:

  1. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W sumie to pierwszy raz biorę w czymś takim udział, więc powinno być ciekawie ;) Pozdrawiam serdecznie! xxx

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Mam nadzieję, że trochę zachęciłam do lektury, pozdrawiam xxx

      Usuń