wtorek, 19 marca 2013

"Katalina" czyli bezbarwny romans w Castel Rodrigues

"Katalina" to jedna z książek, po którą sięgnęłam nie mając bladego pojęcia o autorze, jego stylu czy dorobku literackim. Właściwie jedynym czynnikiem, który przekonał mnie do jej kupna była niezwykle niska cena (jedynie 8 zł w outlecie!) oraz seria wydawnicza, pod której sztandarem ukazał się m.in. "Świat zabawy" Wharton, powieść, która wyjątkowo przypadła mi do gustu. Po powrocie do domu miałam nadzieję na spędzenie kilkunastu godzin z dobrą, klasyczną literaturą. Jak bardzo się myliłam!


O czym opowiada omawiana dziś powieść? Uboga nastoletnia dziewczyna o imieniu Katalina po wypadku, który pozbawia ją władzy w nogach zostaje porzucona przez swego ukochanego, który mimo wielkiego uczucia jakie żywi wobec dziewczyny nie może pozwolić sobie na życie z kobietą bez posagu, która nie będzie w stanie pracować na wspólne utrzymanie gospodarstwa. Wkrótce jednak życie nastolatki zmienia się. Po przybyciu Don Manuela i biskupa Segowii Blasco de Valero do Castel Rodrigues życie Kataliny oraz spokojnego dotychczas miasteczka nabiera rozpędu. Katalina z dnia na dzień staje się bardzo znaczącą osobą, której status chętnie wykorzystałaby dla swych celów przeorysza lokalnego klasztoru Karmelitanek. Ostetecznie w powieści zwycięża jednak wątek romantyczny, dziewczyna ucieka z ukochanym by z czasem dołączyć do grupy wędrownych aktorów. 

Wątpię, by historia opowiedziana przez Maughama była czymś więcej niż jest na pierwszy rzut oka. "Katalina" nie opowiada bowiem o potędze wiary, uciśnionych kobietach, kondycji społecznej biedoty czy Hiszpanii okresu inkwizycji. Maugham jedynie naszkicował intrygi klasztorne, musnął sumienie biskupa, spłycił uczucie między Kataliną a jej ukochanym powtarzając jeden banał po drugim.

Latający biskupi to nie dla mnie ;) Książki zdecydowanie nie polecam. Jeśli nie zgadzacie się z moją opinią chętnie porozmawiam z Wami na temat "Kataliny".


Plusy
Minusy
  • rozwój postaci Kataliny (z denerwującej i naiwnej nastolatki w spełnioną i pewną siebie kobietę), nie spodziewajmy się jednak osobowości na miarę Anny Kareniny czy Lily Bart
  • postaci wujka Kataliny, biskupa oraz przeoryszy (każde z nich ma wyraźne motywy, przeżywa kryzysy, ma historię, która wpływa na to jak postrzega świat i reaguje na kolejne wydarzenia)
  • strony naminowane literówkami (jak można kilkukrotnie zrobić błąd w imieniu głównej bohaterki nazywając ją Katałiną?!)
  • powierzchowne poruszenie pewnych (jeśli nie większości) wątków historii
  • przewidywalność
  • cuda
  • zmarnowany potencjał

2 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja i w pełni ufam twojemu osądowi aby nie sięgać po tę pozycję.
    Podoba mi się pomysł argumentowania poprzez podział na plusy i minusy. Ładnie graficznie i czytelnie.

    Zapraszam do mnie :3
    http://zielonadachowka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za miłe słowa, mam nadzieję, że jeszcze wpadniesz na kolejne recenzje ;) Oczywiście chętnie zajrzę na Twojego bloga!

    Pozdrawiam serdecznie xxx

    OdpowiedzUsuń